Pożar samochodu to…

Pożar samochodu to niebezpieczna sytuacja. Rozprzestrzenia się szybko i emituje bardzo toksyczne gazy. Parę lat temu przeżyliśmy taką sytuację.

Sierpniowy wieczór. Gorące lato, tuż po żniwach. Starym Fiatem Uno w gazie wracaliśmy drogą przez las. Nagle zamigotały i zgasły światła i zaśmierdziało palonym plastikem. Z kolumny kierownicy zaczął unosić się niebieskawy dymek. Szybkie zatrzymanie auta na poboczu. Zgaszenie silnika i wysiadka. W środku, za kierownicą już było widać płomień. Szybko sięgneliśmy po gaśnicę, cała wystrzelona została we wszystkie dostępne szczeliny. Zero efektu – ogień coraz większy. Słabo… W bagażniku pełna butla gazowa, nie mamy już czym gasić. Pozostało dzwonić na straż pożarną i odejść na bezpieczną odległość. Dyspozytr stwierdził, że zanim dojadą to samochód na pewno się spali XD Fakt, w parę chwil paliła się już deska, podsufitka i fotel kierowcy. Cofaliśmy się jeszcze po nowiutkie okulary przeciwsłoneczne, które zostawiliśmy w schowku (na szczęście nie zdążyły się stopić). W środku było pełno czarnego i gęstego dymu a płomienie coraz większe, ostatecznie buchały na wysokość 5-6 metrów. Widok piękny i co chwilę coś strzelało.
OSP przyjechało po 20 minutach, bo jaraliśmy się na odludziu. Auto spłonęło do gołej ramy, zabezpieczyli tylko butlę gazową i sprawdzilo czy nie ma trupa w bagazniku. Przczyczyna: zwarcie instalacji elektrycznej. Strażacy pośmieszowali sobie jeszcze, że chyba się nie udał wypad do lasu na seks. Tak oto stare Uno dokonało swego żywota. Przygoda bardzo cenna – skończyło się szczęśliwie a my jesteśmy bogatsi o parę doświadczeń radzenia sobie w kryzysowej sytuacji ( ͡° ͜ʖ ͡°)
#pozar #strazpozarna #samochody #coolstory