Chiński samochód…

Chiński samochód dyrektorski

Brilliance BS6 to konkurent Kii Magentis, Hyundaia XG35, SsangYonga Chairmana i Daewoo Leganzy w segmencie aut z klasy executive, ale postrzeganej na sposób azjatycki przełomu dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku. Do prawdziwych marek premium z Niemiec nie mają startu, ale pozwalają na nieco więcej luksusu i nieco mniej plastiku wewnątrz.

Samochód sprzedał się w bardzo małej ilości w Europie, gdyż wyniki testów zderzeniowych nie gwarantowały przeżycia wypadku (filmik), a cena kształtowała się na poziomie 18 000 euro – za te pieniądze można mieć Mondeo lub Passata. Brilliance chciało oferować to truchło również w USA za około 25 000 dolarów – za te pieniądze można mieć Toyotę Camry, więc wycofało się z tego pomysłu. W Europie oferowany był przez chwilkę w 2007 roku prez niezależnego belgijskiego importera. Obecnie jest to poszukiwany model przez fanów chińskiej motoryzacji (na pewno tacy są) i pozwala na wyróżnienie są na zlotach fanów chińskiej motoryzacji (czy takie są?).

Napędzany był przez silnik Mitsubishi 4G63 2.0 w benzynie, 122KM co pozwalało na sprint do setki w 13,8 sekundy.
Bryła nadwozia to jakiś odpad kupiony od Giugiaro.

#rzetelnafura -> czasem robię wyjątek i prezentuję nierzetelne fury
#samochody #motoryzacja #carspotting #brilliance #chiny